Małopolska

Legendarny Kicarz z Piwnicznej-Zdroju

Baśnie i legendy zostawię na później, choć nieodłącznie wiążą się z górą, którą postaram się Wam dzisiaj przybliżyć. Piwniczna-Zdrój i wznoszący się nad nią Kicarz budzi emocje. Chociaż nie należy do najwyższych wzniesień Beskidu Sądeckiego – wręcz sporo brakuje jej nawet do 1000 metrów – to zdecydowanie w tym malowniczym uzdrowisku wyróżnia się, cieszy oko turystów, a dodatkowo jest ciekawą alternatywą dla podróżników.

fot. „Kroplą deszczu namaluję Cię…”

Spis treści:

  1. Piwniczna-Zdrój – początek szlaku
  2. Park Leśny
  3. Przełęcz Siodło, Mały Kicarz
  4. Polana pod Kicarzem
  5. Szczyt i wieża – Kicarz
  6. O olbrzymie
  7. Zejście wzdłuż trasy
  8. O niespełnionych narciarskich marzeniach
  9. Powrót na Mały Kicarz
  10. Odpoczynek i grota Kicarza
  11. Popradzki Park Krajobrazowy
  12. Inna perspektywa
  13. Podsumowanie i zapis GPS

Piwniczna-Zdrój

Wędrówkę rozpoczynamy przy pijalni w Piwnicznej-Zdroju, parkując tam samochód. To ulica Tadeusza Kościuszki. Na zewnątrz szarówka, pada deszcz, pogoda średnio zachęca, by ruszyć na szlak. Samej góry też nie widać, bo pokrywają ją chmury, mimo że nie należy do bardzo wysokich. Mimo przeciwności i kaprysów aury, ruszamy.

Ulicą Kościuszki przemierzamy sześcset metrów i na wysokości kładki dla pieszych nad Popradem, po lewej ręce mamy wejście na szlaki, które oznaczono w ostatnim czasie specjalną ozdobną bramą i zatytułowano Leśnym Parkiem Zdrojowym. W tym miejscu można też udać się w górę ulicą Leśną, którą poprowadzono szlak niebieski, którym mijając Kicarz północną stroną, moglibyśmy dojść do Łomnicy-Zdroju i dalej w kierunku Hali Łabowskiej.

Owce, baran, park zdrojowy

Wcześniej, przed wspomnianą bramą, minęliśmy piękne i bogate w roślinność otoczenie pijalni, a także dwie owieczki wraz z baranem, tym razem sztuczne, które ubogaciły to miejsce. Nawiasem mówiąc, kilka lat temu Piwniczna-Zdrój prowadziła konkurs na imiona dla tych małych statuetek, ale ten prawdopodobnie nie został rozstrzygnięty, bo do dzisiaj nie sposób znaleźć informację, jakie imiona noszą owieczki z baranem.

Brama do Leśnego Parku – szlaki na Kicarz

Przechodząc przez bramę, mamy wybór – ścieżka oznaczona kolorem czerwonym lub niebieskim (inna niż ta, która wiedzie ulicą Leśną). Obie mają doprowadzić bezpośrednio na Kicarz. Obieramy kierunek na czerwony szlak. Początek to po prostu przyjemna, dosyć łagodna, leśna ścieżka o niewielkim nachyleniu.

fot. Początek ścieżki czerwonej.

Po niespełna czterystu metrach od wejścia do parku docieramy na niewielką polanę. Opady nie ustają, a mokra trawa lśni przy szlaku. Znajduje się w tym miejscu również niewielki staw, a może bardziej bagienko. Piwniczańskie oko – to nieoficjalna nazwa, wymyśliłem na potrzebę chwili 😀

W oddali dostrzegamy też słupy, na których miała zawisnąć kolej linowa. Krzesełko, którym narciarze zimą mogliby wyjeżdżać, by później bawić się jazdą na Kicarzu. Sezonem letnim byłaby to zapewne atrakcja dla turystów. O projekcie stacji narciarskiej na Kicarzu opowiem więcej w dalszej części tekstu. Na razie, ruszajmy w górę.

Przełęcz Siodło

Kolejne 600 metrów to już nieco intensywniejsze podejście w kierunku Przełęczy Siodło (523 m n.p.m.), która potocznie nazywana jest Małym Kicarzem wznoszącym się tuż obok. Po drodze mieliśmy małą serpentynkę z trzema większymi zakrętami, dzięki czemu szlak prowadzony jest w przyjemniejszy i bardziej łagodny sposób. Na Przełęczy Siodło spotykamy się ze ścieżką niebieską oraz szlakiem żółtym.

Od Małego Kicarza wchodzimy na szlak niebieski, który robi się trochę stromszy, prawdopodobnie jest to najtrudniejszy odcinek pod górę, chociaż trzeba przyznać, że nie jakoś specjalnie długi. Od przełęczy po 600 metrach wychodzi on na rozległą polanę, z której zapewne w przejrzysty dzień byłoby widać znacznie więcej. Nam – co jakiś czas – odkrywał się słup niedoszłej kolejki.

Polana i polane kakao

Wspomniałem o polanie. Tuż przed nią ścieżka skręca mocno w prawo, co nas zmyliło i nią ruszyliśmy. Tymczasem okazało się, że szlak niebieski prowadzi krawędzią wspomnianej łąki. Możliwe, że było to zwykłe przeoczenie komunikatu na trasie, chociaż wydaje mi się, że nie opisano należycie tego fragmentu szlaku niebieskiego. Na poniższej mapce oznaczę Wam to miejsce.

Ruszyliśmy wzdłuż lasu, zaraz po tym jak wróciliśmy z błędnej ścieżki – na szczęście nie uszliśmy nią zbyt daleko. Ostatni etap na wierzchołek Kicarza prowadzi właściwie wzdłuż słupów, chociaż na ostatnich metrach szlak ponownie poprowadzony zostaje lasem i zachodzi szczyt jakby od tyłu. My natomiast poszliśmy bezpośrednio trasą i kamienistą dróżką, po kilkunastu minutach z polany, docierająć na Kicarz.

Ten ostatnie odcinek jest bardzo krótki, ale trzeba się troszkę powspinać, dodatkowo pod nogami pojawiają się większe kamienie. Przechodzimy pod linią kolejki, która miała tutaj wywozić narciarzy. Wokół mgła, wiatr, przetaczające się chmury i lekka mżawka. Pogoda, która sprawia, że chwilami czujemy się jak w środku akcji kryminalnej książki.

Kicarz pokryty chmurą

Sam wierzchołek Kicarza to miejsce specyficzne, bowiem znajduje się na nim wieża TSR (telewizyjna stacja retransmisyjna) o wysokości 35 metrów. O wieżach sporo pisałem też w tekście o Szyndzielni, więc można sobie tam zajrzeć, a przy okazji zaznajomić z tamtą trasą.

Co ważne, wieżę można obejść i cel wędrówki znajduje się tuż za nią. Nie ma tam jednak żadnej tabliczki informującej, że znajdujemy się na Kicarzu. Jest natomiast słupek pomiarowy, który mówi nam o wierzchołku.

Na szczycie panuje mało przestrzeni, a jako że był on skąpany w chmurze, wszystko wydawało się dosyć mroczne. Z tego konkretnego miejsca, nawet przy dobrej pogodzie, wiele nie zobaczycie, gdyż Kicarz jest wierzchołkiem w całości zalesionym – pamiętajmy, że znajdujemy się na wysokości zaledwie 704 metrów n.p.m. Panorama na pewno jest ładna, kiedy zejdziemy nieco niżej na leśną wycinkę.

Kim jest Kicarz?

Potężny olbrzym zamieszkujący przed wiekami obszar dzisiejszej Piwnicznej – zaczyna się nieźle, prawda? Podanie mówi o postaci wielkiej, budzącej grozę. Kicarz taki był, ale wbrew temu, co mogłoby się wydawać, wcale nie dla miejscowej ludności, ale głównie dla kupców, handlarzy, rozbójników, którzy przemierzali Beskid. Rabował ich, zabierał skarby, które potajemnie ukrywał w pobliskich lasach.

Postanowił ulepić górę, z której miałby lepsze widoki na okolicę. Pewnego dnia zasnął twardo na znacznej wysokości i nigdy się nie obudził. Przez stulecia góra skamieniała, a Kicarz przemienił się po prostu w wielki masyw, pozostając tam na wieki. Legendy głoszą, że skarby zakopane są w grotach po dzisiejszy dzień. Szukamy?

Na pamiątkę przy szlaku utworzono specjalną grotę z sylwetką kicarza i częścią skarbu. Nie mylmy Kicarza ze smokiem Kickiem, który grasował przed wiekami w okolicach Suchej Beskidzkiej. Kto wie, może Kicarz z Kickiem się znali? 😛 Trzeba oddać, że Piwniczna w ostatnich latach kładzie duży akcent na legendę o olbrzymie z góry, nawiązując do niego, tworząc specjalne atrakcje, jak chociażby potężna ławka Kicarza na Nakle w Piwnicznej-Zdroju – dajcie wiarę, że wspiąć się na nią stanowi nie lada wyczyn.

Wzdłuż trasy

Zejście rozpoczynamy szlakiem zielonym, który prowadzi wzdłuż trasy narciarskiej (chociaż ta nigdy tu nie doszła do skutku, posługuję się tym sformułowaniem), jednak bardzo szybko wracamy na niebieską ścieżkę i docieramy do wspomnianej wcześniej polany. Do siodła nie wracamy jednak tak samo, ale ruszamy po przekątnej trasy narciarskiej w kierunku wschodnim, mijając po raz kolejny samotne słupy. Urozmaicamy nieco wycieczkę.

Wyciąg widmo

To chyba dobry moment, by nieco opowiedzieć o projekcie, który nie doszedł do skutku. Między innymi na poniższej fotografii zobaczycie, że przestrzeń pod trasę narciarską coraz mocniej zarasta. Wspominam też dużo o słupach pod wyciąg. Saga toczy się od 20 lat. W roku 2006 ówczesny burmistrz Piwnicznej sprzedał grunty prywatnemu podmiotowi. Założenia były takie, iż miały powstać dwa wyciągi krzesełkowe, wyciągi orczykowe, a także cała baza hotelowo-gastronomiczna. W 2010 ogłoszono rozpoczęcie prac.

Kiedy rozpoczęto wycinkę drzew i pierwsze prace ziemne, pojawiły się liczne protesty ekologiczne i środowiskowe. Głównymi argumentami było zniszczenie krajobrazu uzdrowiskowego, zagrożenie dla ujęć wód mineralnych w tym regionie oraz naruszenie licznych siedlisk przyrodniczych w Popradzkim Parku Krajobrazowym. Przez wiele lat procesowano się w sądach.

Widoczne dzisiaj na stoku słupy pod kolejkę zaczęto stawiać dopiero w 2018 roku. Kilka miesięcy później prace nakazano wstrzymać, bowiem słupy i podpory postawiono niezgodnie z pierwotnym projektem budowlanym. Zostały przesunięte o kilkanaście metrów względem planów. Po tych wydarzeniach w lipcu 2019 właściciel gruntów Stacja Narciarska Kicarz sp. z o.o. poddała się i sprzedała ziemię oraz plany inwestycyjne warszawskiej grupie IŁ Capital należącej do Igora Łukasika.

W latach 2023-24 wyburzono stary Hotel Koliba u podnóży Kicarza, a IŁ Capital planował postawienie tam kilkukondygnacyjnego, nowoczesnego hotelu, realizując jednocześnie budowę stacji narciarskiej. Do dotychczasowych planów doszły projekty nowoczesnej gondoli nad rzeką Poprad. Marzyciele 🙂

Obecnie wokół tego terenu nic się nie dzieje. Właściciel trwa w impasie i nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała ulec zmianom w najbliższych miesiącach. Stok prawdopodobnie będzie nadal zarastał, a zimowe szaleństwa narciarskie pozostaną w Piwnicznej tylko marzeniem.

Powrót na Mały Kicarz

Mniej więcej w połowie trasy zjazdowej dochodzimy do szlaku, który przecina górę w poprzek. Na mapach oznaczony jest kolorem żółtym, ale nigdzie nie znalazłem barw w terenie, wręcz momentami odniosłem wrażenie, że na niektórych drzewach zamalowano znaczniki, tak jakby chciano ten łącznik zlikwidować. Mimo to, ruszyliśmy nim w kierunku południowo-zachodnim, by ponownie spotkać się z Siodłem i Małym Kicarzem.

Fragment szlaku łącznikiem do Przełęczy Siodło jest łagodny, właściwie bez nowych podejść, tak naprawdę stanowi trawers stoku Kicarza. Prowadzi głównie lasem, chociaż najpierw pojawia się jeszcze jedna wycinka pod trasę narciarską, a za moment przejście pod słupami i niewielka, choć jakże urokliwa łąka w środku lasu. Malownicza trasa, którą przeciął nam dostojny jeleń biegnący w górę stoku.

Niebieski zygzak

Ponownie jesteśmy na Przełęczy Siodło, ale by nieco trasa stała się różnorodna, schodzimy do Piwnicznej-Zdroju szlakiem niebieskim, który na mapie przypomina wielokrotny zygzak. Celowo poprowadzono go w ten sposób, aby był łagodniejszy. Na jednej ze ścianek pomocne okazują się także leśne, ziemne schodki.

Miejsca odpoczynku

Krótki odpoczynek we wiacie, banan na ząb, ale że wiało nieprzyjemnie, ruszyliśmy szybko w ostatni odcinek trasy. Niebieski szlak przeprowadza nas w tym miejscu zyzgzakiem, który składa się z sześciu ostrych nawrotek, ale dzięki temu ścieżka jest łagodnie pochylona, niezwykle przyjemna.

Grota Kicarza

fot. Grota Kicarza od tyłu. Biorąc pod uwagę jego legendarną wielkość, można powiedzieć, że zrobiono zaledwie miniaturę jego postury. 😀

Właśnie na tym etapie szlaku niebieskiego, już właściwie na ostatniej prostej znajduje się grota skalna, w której widnieje postać Kicarza, o którym wspominałem wcześniej. Na naszej wycieczce to jeden z ostatnich punktów „programu”, ale pod grotę można bardzo łatwo dostać się z pierwszego parkingu przy ulicy Kościuszki w Piwnicznej.

Popradzki Rezerwat Krajobrazowy

Zbliżając się do końca wycieczki, chciałbym napisać jeszcze kilka słów odnośnie miejsca, w którym się znajdujemy, a raczej jego formalnych ram. O tym, że jesteśmy w Beskidzie Sądeckim pewnie nie trzeba przypominać. Przepiękny region, bogaty turystycznie, uzdrowiskowo, pełen wielu wysokich gór i znakomitych szlaków. Poza tym znajdujemy się Popradzkim Parku Krajobrazowym, który jest jednym z jedenastu utworzonych na terenie województwa małopolskiego (3 z 11 leżą na terenie dwóch województw).

Popradzki Park Krajobrazowy liczy 534,19 kilometrów kwadratowych, co stanowi ponad 53 tysiące hektarów. Został utworzony w 1987 roku i jest dziewiątym Parkiem Krajobrazowym w Polsce pod względem wielkości i największym w Małopolsce (nie licząc Parku Orlich Gniazd, który leży także na terenie woj. śląśkiego). Od wschodu do zachodu rozciąga się mniej więcej od Muszynki i Tylicza po Krościenko n. Dunajcem. Południowe krańce parku wyznacza w większości rzeka Poprad i granica ze Słowacją, a na północy sięga niemal Rytra, Nawojowej, Łabowej.

Perspektywa

Opisany szlak na Kicarz z Piwnicznej-Zdroju nie jest wielkim wyzwaniem, ale jakże ciekawym i bogatym w przeżycia oraz wiele pozytywnych emocji. Mimo, że przedstawiony Wam fragment Beskidu Sądeckiego cały został skąpany w chmurach, to jednak mam nadzieję, że zachęcę Was, by kiedyś odwiedzić Kicarz, zwłaszcza przebywając w okolicy Piwnicznej. Na kolejkę na razie nie ma co liczyć 😉

Całość trasy, którą pokonaliśmy tego dnia wyniosła 6,5 kilometra. Umiarkowany dystans na legendarną górę z ciekawą, choć nie do końca szczęśliwą historią budowy narciarskiego kompleksu. Mgła i deszcz, które towarzyszyły nam tego dnia sprawiły, że momentami można było poczuć się trochę mrocznie, w miejscu które jakby wymarło. Jestem jednak przekonany, że Kicarz może oczarować także krajobrazami, bo niektóre chwile, kiedy odsłaniała nam się panorama na Piwniczną, dawały wiele radości.

CHCESZ WRÓCIĆ DO POCZĄTKU TEKSTU? KLIKNIJ.

Jeśli podobał Ci się tekst oraz opis wędrówki, możesz postawić kawę
i sprawić mi przyjemność (klikając w poniższy przycisk), a tym samym wesprzeć nieco Mapę w Kieszeni. Za każdy gest serdecznie dziękuję! 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *