Małopolska

Pasmo Gubałowskie od Białego Dunajca

Droga Pasmem Gubałowskim od wschodu oferuje długi szlak, z którego rozciągają się wspaniałe krajobrazy i unikalne kadry na Tatry. Przemierzając kilometry od Poronina i Suchego Gubałówka nie jest już tylko komercyjną, zakopiańską górą, którą trzeba odhaczyć. Staje się wyzwaniem i ciekawą wędrówką pełną górskich walorów. Chciałbym, by opisana trasa i wycieczka nadała temu miejscu inny obraz, podgląd na całe Pogórze. By Gubałówkę traktować jako całość garbu wraz z wszystkimi jej pośrednimi wierzchołkami. Natomiast o samym centrum również wyrażę swoją opinię i krytykę, bo zdecydowanie zasługuje na kilka cierpkich słów.

Spis treści:
Biały Dunajec
Rzeka
Suche
Wyciąg i trasa
Rafaczówka i Wierch Grapa
Furmanów Wierch
Gubałówka
Pająkówka i Szymoszkowa
Delektowanie i podsumowanie

Przez Biały Dunajec

Wędrówkę rozpoczynamy w Białym Dunajcu, urokliwej miejscowości przez którą zwykle przemykamy niczym błyskawica, koncentrując się na Zakopanem. Tym razem tutaj mieliśmy nocleg na ulicy Generała Andrzeja Galicy. Ruszamy nią w kierunku południowym, a naszym oczom ukazują się piękne, oświetlone porannym słońcem Tatry, w centralnym planie z Kasprowym Wierchem.

Tuż przed wyciągiem narciarskim odbijamy w lewo, kierując się na drewnianą kładkę na Białym Dunajcu. To najkrótsza droga piesza w kierunku Poronia i tamtejszej stacji kolejowej z ulicy Galicy. Alternatywą pozostaje powrót do głównej Zakopianki na wysokości mostu Generała Mieczysława Boruty-Spiechowicza.

Wróćmy jednak do drewnianej kładki. Warto na niej uważać, gdyż niektóre z desek są mocno wysłużone (stan na sierpień 2026). Po jej przejściu znajdujemy się na ulicy Miłośników Podhala, przecinamy linię kolejową na niestrzeżonym przejeździe, a następnie po kilkuset metrach docieramy do Zakopianki i „starej” szosy, ulicy Józefa Piłsudskiego.

Co ciekawe, już na samym początku ul. Piłsudskiego mijamy po lewej ręce posiadłość, chatę, w której rezydował i pracował w okresie letnim dwukrotnie (w 1913 i 1914) Włodzimierz Lenin. Dom dzisiaj jest własnością prywatną, z drogi niczym szczególnym się nie wyróżnia, nie jest też obiektem muzealnym czy turystycznym, dlatego też nie podaję adresu, aczkolwiek bardzo łatwo odszukać te informacje w sieci.

Poronin

Od momentu przecięcia „Zakopianki” do stacji PKP w Poroninie jest dokładnie kilometr. To długa prosta przez wioskę z chodnikiem przy jezdni. Kierowaliśmy się na Poronin, bo właśnie tuż za dworcem weszliśmy na właściwy szlak. Tunelem pod torami, następnie w kierunku ronda Braci Kupców przy „Zakopiance” i w prawo na Suche i Ząb.

Może chcesz tutaj wrócić do spisu treści? KLIKNIJ.

W rejonie ronda i mostu spotykają się szlaki oznaczone kolorem żółtym i czerwonym. Właśnie nimi będziemy kierować się w stronę Suchego. Pierwszy prowadzi od Zakopanego i Antałówki. Czerwony natomiast jest szlakiem od Pienin przez Bukowinę Tatrzańską i Gliczarów Górny.

Stać się Dunajcem

Charakterystyczny most w Poroninie na Białym Dunajcu z niezwykłym krajobrazem na pasmo Tatr. Ponownie przecinamy tę rzekę, więc może warto się tutaj nieco zatrzymać. Rzeka nie posiada klasycznego źródła, bo jest nim połączenie koryt Porońca i Zakopianki, niespełna kilkadziesiąt metrów od mostu, na którym stoimy w Poroninie. Jak dobrze spojrzymy z południowej strony, zobaczymy dwa koryta, które spływają w tym kierunku. To właśnie wspomniane rzeki.

Koryto Białego Dunajca mierzy 31 kilometrów. Jego ujście znajduje się w Nowym Targu, w miejscu, gdzie po połączeniu z Czarnym Dunajcem powstaje Dunajec, tak dobrze nam przecież znany. Rzeka stosunkowo niewielka, ale mogąca przyjąć ogromne ilości wody ze swoich górskich zasilaczy, co zwykle kończy się rwącą i mocną falą po opadach, co nie ma już wówczas nic wspólnego z wcześniejszą łagodnością Białego Dunajca. Nawet nie tak dawno, bo w czerwcu 2026 roku po intensywnym deszczu nastąpiła powódź błyskawiczna, a koryto rzeczne po raz kolejny pokazało w Białym Dunajcu, jak bardzo bywa kapryśne i niebezpieczne.

Suche

Wchodząc do Suchego od strony Poronina na wielu mapach dostrzeżecie wciąż nietypową nazwę przysiółka – Cipki. Nazwa, która u wielu może wywołać uśmiech, przysparzała mieszkańcom problemów i była obiektem żartów. Po wielu prośbach od 1 stycznia 2023 roku MSWiA zniosło nazwę dla przysiółka, aczkolwiek na wielu mapach nadal funkcjonuje. Co więcej, nie tylko tych starszych, bo mam przed sobą wydanie z lat 2024/25 i tutaj nadal – rzekomo zniesiona nazwa – figuruje. Warto nadmienić, iż Cipki nie odnosiły się do niczego obraźliwego, a etnografowie podreślali, że wywodzi się z koronkarstwa, tak doskonale rozpowszechnionemu na Podhalu. Przez lata zatem nazwa istniała.

Ruszyliśmy wzdłuż głównej drogi na Ząb, przemierzając Suche. Z tej dość ruchliwej drogi odbijamy na szlaki w lewo po przejściu 1,1 kilometra od ronda w Poroninie, a będąc bardziej prezycyjnym dokładnie przy budynku Ochotniczej Straży Pożarnej.

„Suchy”, co trochę jednak mokry…

Przechodzimyu wzdłuż bocznej ściany Ochotniczej Straży Pożąrnej i kierujemy się szlakiem do lasu. Na samym wejściu musimy pokonać potok nazwie Suchy, na którym położono prowizoryczną kładkę z palet i desek. Przy większym nurcie górskiej rzeczki prawdopodobnie mogą w tym miejscu pojawić się małe problemy 😉

fot. Potok „Suchy” i przeprawa na drugą stronę 😀
fot. Kontynuacja szlaków za potokiem. -> KLIK Początek tekstu.

Wzdłuż wyciągu

Za mostkiem kilkadziesiąt metrów kroczymy lasem, by znaleźć się na dole stoku narciarskiego Suche-Ski u Jędrola. Przechodzimy kawałek jego podnóżem. Obydwa kolory szlaków prowadzą nadal wspólnie, tym razem wznosząc się wzdłuż wyciągu. To około 500 metrów podejścia z trawersem jednej z tras.

fot. Oznaczonymi szlakami wzdłuż wyciągu.

Igloo czy namiot?

Szlaki przeprowadzają w poprzek trasy narciarskiej i właściwie za moment znajdujemy się już na znacznym wzniesieniu. Z oddali wyłaniają się specyficzne budowle, domki, może igloo. Okazuje się, że to tzw. glamping, a więc modne w ostatnim czasie osiedle namiotów sferycznych, które można sobie wynająć za pokaźną cenkę. Mają łączyć obcowanie z naturą wraz z luksusem, stąd ich nazwa pochodząca od skrótów słów glamour, czyli wykwintny i luksusowy, a także słowa camping. Glamping w Polsce staje się coraz bardziej popularny, a w drodze z Suchego na Garb Gubałówki napotkaliśmy tego całe mnóstwo.

Rafaczówka i Wierch Grapa

Mijając wspomniane glampingowe osiedla właściwie znajdujemy się już na wysokości około 900 metrów n.p.m. i w dalszej drodze wędrujemy bardziej wypłaszczoną trasą. To właściwie aleja, momentami utwardzona droga, w dużej mierze również asfalt. Przeprowadza nas przez wschodnią część Pogórza Gubałowskiego, dla którego zamiennie będę tutaj też stosował pojęcie garbu lub grzbietu.

Do właściwej Gubałówki, tak powszechnie znanej, jeszcze jednak daleka droga. Przechodząc obok górnej stacji wyciągu krzesełkowego w Suche Ski, docieramy na pierwszy wierzchołek o nazwie Rafaczańska Grapa (943m n.p.m.), by dosłownie za kilkadziesiąt metrów znaleźć się na jego sąsiedzie o nazwie Wierch Grapa (973m n.p.m.). Między tymi punktami znajduje się górna stacja kolejki na Harendzie, tak dobrze widocznej przecież z głównej szosy na wjeździe do Zakopanego. Od kilku lat z Harendy można też korzystać z kolejki grawitacyjnej.

Harenda to również dzielnica stolicy Polskich Tatr – malownicza z ładnymi krajobrazami z góry, a w dodatku ciekawa trasa narciarska o sporym nachyleniu.

Od momentu skrętu przy OSP w Suchym do Wierchu Grapa dystans wynosi dokładnie 2,4 kilometra, z czego około 800-1000 metrów idzie się w górę. Natomiast od wyjścia w Białym Dunajcu mieliśmy już w nogach sześć kilometrów i około 2 godzin marszu. Zamknijmy w tym miejscu pierwszy etap wędrówki.

Furmanów Wierch

Następnie szlaki czerwony i żółty prowadzą nas wzdłuż dróżki Rafaczówki. Po prawej ręce mijamy kolejną kapliczkę, natomiast po lewej stronie można podziwiać wspaniałą panoramę Tatr i Zakopanego. Jeśli mówimy o zaletach garbu Gubałowskiego, to niewątpliwie jedną z nich jest wspaniały i niepowtarzalny krajobraz.

Kilkadziesiąt metrów za kapliczką Rafaczówka zmienia się w ulicę Henryka Mikołaja Góreckiego, polskiego kompozytora muzyki współczesnej poważnej i religijnej. Zmarł on w 2010 roku, a Zakopane pozostawiło po nim ślad, honorując jedną z dróżek. Ulica Góreckiego po chwili zmieni się w ulicę Gubałówka, a od lewej strony możemy dodatkowo powitać turystów z zielonego szlaku prowadzącego od ulicy Ciągłówka w Zakopanem. Tym samym 400 metrów będziemy wędrować po drodze o trzech turystycznych kolorach.

Eliaszówka i Ząb

Szlak zielony jest szlakiem papieskim i prowadzi dalej w kierunku Zębu. Zatrzymujemy się jednak na charakterystycznym skrzyżowaniu, a punkt ten jest nazwany Eliaszówką. Znajduje się tutaj pomnik Jana Pawła II, tablica z mapą, ławka. Tuż obok mamy Furmanów Wierch (1022m n.p.m.), a więc kolejne ważne wzniesienie na dzisiejszej trasie.

fot. Eliaszówka.

Na tym skrzyżowaniu przy pomniku Jana Pawła II zachowajcie szczególną uwagę, bowiem dzieją się tam drogowe cuda… Ledwie 10 mintu siedzieliśmy na ławce obok pomnika, by zobaczyć zagubionych, zatrzymujących się, zawracających kierowców, a także posłuchaliśmy wzajemnego trąbienia. Jedni zastanawiają się, czy mogą wjechać na zakaz, inni sprawdzają nawigację, która gdzieś prowadzi… potem ci pierwsi na tych drugich ujadają 😀

Skręcamy w lewo, mijając znak Zakopane, a następnie po kilkudziesięciu metrach po lewej ręce mamy ładną, choć niewielką kaplicę pw. św. Brata Alberta w Furmanowej.

fot. Droga w kierunku Gubałówki z Furmanówki.

Szlaki żółty i czerwony od Furmanowego Wierchu w kierunku Gubałówki przebiegają już wyłącznie wąską drogą asfaltową. Trzeba uważać, bo pojawia się tam sporo samochodów. Prowadzi wzdłuż zabudowań, co jakiś czas odsłania nam piękne krajobrazy na Tatry. Im bliżej Gubałówki, tym gęściej od ludzi, parkingów, samochodów.

Odcinek od Eliaszówki i skrzyżowania na wierzchołek Gubałówki wynosi dokładnie 2,3 kilometra. Na dystansie 1,4 kilometra od pomnika JPII dwukolorowy szlak przecina się z drogą niebieską prowadzącą z Zakopanego do Nowego Bystrego po północnej stronie garbu Gubałówki.

Gubałówka – masowy szczyt

Długo zastanawiałem się, jak ugryźć temat Gubałówki (1120 m n.p.m.). Wzniesienie, o którym powiedziano chyba więcej niż o samym Giewoncie. Wszystko dlatego, że góra, na którą wjechać można także szynową kolejką spod Krupówek, w ostatnich latach stała się miejscem handlu, taką oddzielną galerią zakupową, jednym wielkim bazarem. Kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu na Gubałówce stało kilka straganów, budek, jakaś restauracja. Było sporo ludzi, bo góra zawsze była popularna, ale nie do przesady. Obecnie w sezonie Drogą Stanisława Zubka – główną alejką na Gubałówce  – ciężko przejść. Naprawdę trzeba być czujnym na kieszonkowców, pilnować dzieci, sprytnie przemieszczać się w tłumie. O gościach ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich też już wiele powiedziano, nie będę się tutaj rozwijał  – myślę, że górale chętnie wyjęli worki na bliskowschodnie pieniądze i wcale nie narzekają. Narzekają goście, ale rdzenni zakopiańczycy niekoniecznie. Money, money, money…

Rozrywka?

Na Gubałówce kolejka szynowa to dopiero początek atrakcji. Chyba mocno wątpliwa obecnie? U góry znajdziecie kolejkę grawitacyjną, która jest tam od lat, więc pewnie też spowszedniała. To nic, bo dla dzieci znajdzie się tam park linowy, tyrolka, mini zoo z alpakami, kino 9 d (szkoda, że nie 99), automaty do gier, piłkarskie wyzwania, YOLO fun club. Jest tego więcej, wszystkiego nie wymienię. Jeśli jedziecie z dzieciakami, szykujcie pieniążki 😀 Co więcej, budki z jedzeniem, pamiątkami, pantoflami, naciągacze (czarodzieje), którzy oferują grę w tzw. trzy karty bądź trzy kubki, zwani benklarzami. Myślicie, że nie mają klientów? Oj… mają bardzo wielu.

Mimo to… pięknie

Spokojnie, widzę też wiele plusów, dlatego zostawiam je na deser. W knajpie wypiliśmy dobre piwko, zjedliśmy swoją pyszną konserwę z chlebem, podziwialiśmy wyjątkową  – i to trzeba oddać z całego serca  – panoramę Tatr. Nie ma drugiego takiego miejsca, gdzie nasze najwyższe góry mamy tak pięknie widoczne, na wyciągnięcie ręki, właściwie całe pasmo od zachodu do wschodu. I tylko dlatego na Gubałówce trzeba się znaleźć przynajmniej raz w życiu (a może częście, bo czemu nie?). Kiedy byliśmy tam w ubiegłym roku na przełomie marca i kwietnia, było znacznie mniej tłoczno. Naprawdę całkiem przyjemnie. W sezonie cóż, wiadomo na co się piszemy.

fot. Rycerzu… Nie śpimy… 🙂

Kontrasty

Gubałówka ma coraz mniej zielonego terenu, wiele łąk sprywatyzowano, od dekad prowadzone wojenki górali o ziemie, przebieg trasy narciarskiej, szlaków, itp. Jeśli jednak gdzieś znajdziecie kawałek zielonej łąki, jest szansa, że będzie całkiem przyjemnie. Im dalej w stronę Szymoszkowej i Butorowego Wierchu, tym ludzi jakby mniej. Nie znikają, ale ci najbardziej wygodni nie zapuszczają się zbyt daleko.

fot. Kaplica Matki Bożej Różańcowej na Gubałówce. W niedziele i święta Msza o godzinie 11:30.

Masowy szczyt. Skomercjalizowany do granic możliwości. Chociaż nie, tam wciąż budują się nowe budy, posiadłości, atrakcje, tak więc granice będą przekraczane. Jakim pięknym, skromnym i już głęboko schowanym miejscem jest kaplica Matki Bożej Różańcowej. Mamy też słynny pień drzewa, w które w 1968 roku uderzył piorun, zabijając dwie młode turystki. Wiecie co, mało kto w ogóle zauważa ten „pomnik” naturalny. Główna alejka na Gubałówce jest idealnym przykładem współczesnego konsupcjonizmu i szybkiego życia. Nawet Krupówki już chyba mniej tłoczne…
O lansie niektórych może już nie będę się rozwijał.

Pomyślicie, po co tam poszedł? To jeden z przykładów wycieczek, gdzie liczy się bardziej droga niż sam cel, chociaż podkreślam, że samą Gubałówkę warto poznać, najlepiej cały jej Garb, a nie tylko promień 100 metrów od górnej stacji kolejki linowo-terenowej. Zresztą, samo zjawisko tłumu na wierzchołku jest warte oceny. Czy kiedyś to miejsce stanie się spokojniejsze? Na razie nic na to nie wskazuje. Gubałowska galeria przepychu i bazaru „rozwija się”. Turystyka… zwija. W tym konkretnym miejscu.

Kolejka

Słów kilka o kolejce. Uruchomiona została w grudniu 1938 i jest drugą po kolei linowo-terenowej na Parkową Górę w Krynicy Zdroju, oddaną tam do użytku rok wcześniej. Gubałowska kolejka jest zatem drugą linowo-terenową (na ziemi po szynach), a ogólnie trzecią kolejką w Polsce (po Kasprowym i Krynicy właśnie). Ostatnią większą modernizację przeszła w roku 2001. Wymieniono wówczas także wagoniki, a te stare dzisiaj wywożą ludzi na Górę Żar w Beskidzia Małym, po dawnym śladzie wyciągu szybowcowego.

Wróćmy na trasę, nasz szlak. Po napojeniu się i zjedzeniu posiłku, przedarliśmy się przez tłumy, kierując w stronę Szymoszkowej Polany, a precyzyjniej rzecz ujmując kolejnego wierzchołka Pasma Gubałowskiego o nazwie Pająkówka (1122 metry n.p.m.). Trawers najbardziej zatłoczonego odcinka Gubałówki od wieży radiowo-telewizyjnej do Pająkówki przez Bundówkę wynosi 1,4 kilometra. Od Wierchu Grapa przeszliśmy natomiast 5,3 kilometra. Zatrzymajmy się tutaj i przyjmijmy za koniec drugiego etapu wycieczki. Ponad jedenaście kilometrów od Białego Dunajca.

Pająkówka i Szymoszkowa Polana

Na Pająkówce kończymy przemarsz garbem Gubałówki. Kierując się dalej prosto, zaczyna się już ulica Salamandry i Butorowy Wierch. Ta część szlaku będzie jednym z kolejnych wyzwań. Schodzimy natomiast żółtym szlakiem, odbijając w lewo i po kilkuset metrach dochodząc do trasy narciarskiej Szymoszkowej Polany, jednego z popularniejszego zimowego kompleksu w stolicy Polskich Tatr. Szlak żółty nie prowadzi bezpośrednio po trasie, lecz nieco z boku, choć wielu ludzi schodzi właśnie wzdłuż nartostrady.

Schodząc szlakiem żółtym wzdłuż Polany Szymoszkowej doświadczamy pięknych widoków na Tatry, prawdopodobnie najładniejszych ujęć tego dnia. To nie tylko Giewont, ale też majestatyczne Czerwone Wierchy i dalej Tatry Zachodnie rozciągające się nad Kościeliskiem.

fot. Dalszy etap zejścia szlakiem żółym.

Szymoszkowa

fot. Las na żółtym szlaku obok Polany Szymoszkowej.

Urokliwym lasem docieramy do polany i trasy zjazdowej. Następnie przechodzimy pod kolejką krzesełkową, opuszczając tym samym żółty szlak, który docelowo prowadzi do dolnej stacji wyciągu. Ostatni odpoczynek, przerwa na łące z widokami na Giewont coraz mocniej przysłonięty chmurami.

Szymoszkowa kiedyś była halą wypasu. Końcem lat 90. uruchomiono tu pierwszy wyciąg krzesełkowy, który później ewoluował do sześcioosobowej kanapy, prowadząc na Gubałowski Garb. Wyciąg 4-osobowy jest krótszy, ale wciąż w użytku zimą, pozostając do dyspozycji miłośników śniegowego szaleństwa.

Kultowy hotel z PRL-u.

Hotel Kasprowy przy Polanie Szymoszkowej powstał w zawrotnym tempie 15 miesięcy w latach 70. , a jego wykonawcą była jugosławiańska firma Imios. Otwarty w 1974 roku. Przez lata należał do międzynarodowej grupy hoteli Era Mercure i funkcjonował pod nazwą Mercure Hotel Kasprowy. W roku 2003 przejęty przez polską grupę Bachleda, przyjmując też jej nazwę. Wielokrotnie modernizowany, nadal cieszący się popularnością. W bezpośrednim sąsiedztwie hotelu widoczne są dzisiaj potężne wykopy i prace nad geotermalnymi basenami.

Później udajemy się w kierunku ulicy Szymoszkowej, północno-wschodnią częścią terenu Bachleda Hotel Kasprowy i restauracji Grand Kasprowy. W końcu docieramy do głównej szosy z Kościeliska, a więc ulicy Powstańców Śląskich. Wzdłuż drogi, chodnikiem kierujemy się na Zakopane w rejony dolnych Krupówek.

Delektowanie się trasą

Opisana trasa mierzy około 15 kilometrów. Od Białego Dunajca i Poronina wyjście na Gubałówkę nabiera innego wymiaru. To nie jest tylko zaliczenie górki, którą tak wielu krytykuje (ja również). To przede wszystkim trasa, droga, która jest celem samym w sobie. Przejście Pasma Gubałowskiego od wschodu daje nam wspaniałe krajobrazy właściwie od samego początku.

Szlak, którego oznaczenia rozpoczęły się w Poroninie nie jest trudny. Dosyć długi, wymagający, ale bez ekstremalnych podejść. Tak naprawdę jedyny ostry etap stanowi odcinek z Suchego na Rafaczówkę. Później, idąc garbem, właściwie kilometry płyną same, bo można podziwiać krajobrazy zarówno na Tatry, ale też na północną stronę, a tam rejon Zębu i okolic.

Już rok wcześniej przemierzając Drogę pod Reglami (do tekstu serdecznie zapraszam, klikając tutaj), wymyśliśmy sobie, że fajnie byłoby przejść Pogórze Gubałowskie – cały jej garb. Ta wycieczka, to część głównego szlaku wzdłuż gubałowskiego wzniesienia. Pozostała zachodnia część, a więc rejony Butorowego Wierchu, Mietłówki i Płazowskiego Wierchu.

Chcesz wrócić do początku tekstu? KLIKNIJ TUTAJ.

Jeśli podobał Ci się tekst oraz opis wędrówki, możesz postawić kawę
i sprawić mi przyjemność (klikając w poniższy przycisk), a tym samym wesprzeć nieco Mapę w Kieszeni. Za każdy gest serdecznie dziękuję! 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *