Śląsk

Łysy Groń i zapora – Tresna w Beskidzie Małym

Niekiedy kilka kilometrów wędrówki potrafi dostarczyć wielu wrażeń. Nie inaczej było podczas mojej spontanicznej wycieczki w Tresnej. Nie planowałem jej. Przejeżdżając jednak przez zaporę urzekły mnie krajobrazy. Zatrzymałem się, zerknąłem w mapę. Jest niedługi szlak na Łysy Groń. Ruszyłem więc pętlą, która nie liczy nawet dziesięciu kilometrów. Daje jednak wiele ciszy, leśnych ścieżek, rozległych widoków, spokoju jeziora. Zabieram Was w barwny Beskid Mały.

Spis treści:
1. Czernichów
2. Kręplowie i dzwonnica
3. W stronę Łysego
4. Łysy Groń. Opis wierzchołka
5. Nad Tresną. Punkt widokowy
6. Zejście żółtym szlakiem
7. Magia Babiej i Pilska
8. Szczytowa i Mała Tresna
9. Tresna i zapora
10. Korona zapory
11. Park Krajobrazowy. Jesienny Beskid Mały

Czernichów

350 metrów za zaporą w Tresnej, zmierzając w kierunku Międzybrodzia drogą wojewódzką nr 948, po lewej ręce znajduje się Urząd Gminy w Czernichowie. Tuż przed budynkiem odbijam w lewo, wchodząc jednocześnie na zielony szlak. Nad niewielką skarpą ścieżka od razu prowadzi mocniej w górę.

Warto odnotować, że przy Urzędzie Gminy, lecz nieco niżej, rozpoczyna się także szlak niebieski, przez Suchy Wierch, w kierunku najwyższego wzniesienia Beskidu Małego, a więc góry Czupel (933m n.p.m.), o której więcej poczytacie, klikając TUTAJ, przenosząc się do innej, jesiennej wycieczki w Beskidzie Małym.

fot. Szlak zielony w kierunku przysiółka Kręple.

Nazwa Czernichów wzięła się prawdopodobnie od… dzików. Żywiecki kronikarz, Andrzej Komoniecki, żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku pisał: „Czernichów, od lasu tak nazwanego Czernichów, albo że w tym lesie świnie czarne, dzikie chowały się”.

fot. Barwy jesieni w Beskidzie Małym. POWRÓT DO POCZĄTKU – KLIK.

Kręplowie i stara dzwonnica

Przez pierwsze czterysta metrów idzie się głównie lasem, wychodząc później w zabudowaniach na uliczce Krępli. Po lewej ręce minąłem starą, drewnianą kaplicę. Została ona wybudowana w 1933 roku na placu ofiarowanym przez Jana Hankusa i Józefa Krępla. Dzwon w czasie II Wojny Światowej zabrali Niemcy, ale już w 1947 zakupiono nowy, który wisi tam do dzisiaj. Waży on 108 kilogramów. Dzwon bije codziennie o godzinie dwunastej.

Od momentu wejścia na ulicę, ciągnącą się wzdłuż zabudowań, do punktu trasy na powyższym zdjęciu jest dokładnie pół kilometra, a więc stosunkowo niedużo. Natomiast tuż przed końcem ulicy Krępli w prawo odbija mała odnoga, tzw. ulica Krajobrazowa, lecz ona nie powinna nas specjalnie interesować, gdyż szlak zielony prowadzi nadal prosto w stronę lasu. Od wejścia na szlak przy Urzędzie Gminy do tego momentu przeszedłem niespełna kilometr. Od zapory natomiast, gdzie pozostawiłem samochód, dokładnie 1,2 kilometra. (Spis treści – KLIK)

W stronę Łysego

Kiedy ponownie znajduję się w lesie, szlak przybiera nieco bardziej kamienistą formę, ale prowadzi nas w górę w sposób niezwykle łagodny. Nie ma tutaj stromych ścianek i bardziej wymagających podejść, co niewątpliwie może sprzyjać spokojnemu spacerowi.

fot. Przydrożny Krzyż.

Następnie, po kilku minutach marszu, doszedłem do niewielkiej polany, za którą szlak skręca w prawo i z południowej orientacji zmienia kierunek na zachodni, prowadząc wprost pod Łysy Groń.

W tym miejscu ścieżka staje się mocniej przerzedzona, ponownie prowadzi przez niewielką łąkę. Trzeba przyznać, że szlak jest dobrze oznaczony pod kątem kolorów na drzewach, natomiast nieco gorzej wygląda to z konkretnymi tabliczkami. Sam wierzchołek Łysego Gronia znajduje się w lesie, a tabliczka umieszczona w drzewie jest przy szlaku zielonym, chociaż nie jest to najwyższy punkt tegoż wzniesienia, bo to znajduje się kilka metrów od szlaku.

fot. Coraz bliżej wierzchołka. (Jeśli chcesz wrócić do początku tekstu, kliknij TUTAJ)

Łysy Groń

fot. Zielony szlak blisko Łysego Gronia.

Łysy Groń (601m n.p.m.) wcale nie jest taki łysy, bo w całości zalesiony, ale już w jego obrębie, nieco niżej odnajdziemy kilka miejsc, z których rozpościerają się ładne widoki. Na wielu mapach znajdziecie również nazwę Przyszop, może nawet częściej aniżeli Łysy Groń – w tekście posługuję się głównie nazwą Łysy Groń, by nie mylić góry z pobliskim Przysłopem, gdyż to dwa różne wzniesienia.

Łysy Groń zalicza się do Pasma Magurki Wilkowickiej, której głównym wzniesieniem pozostaje wspomniany przeze mnie Czupel, najwyższy w Beskidzie Małym. Można śmiało powiedzieć, że Łysy Groń to pierwszy garb pasma Czupla od strony południowo-wschodniej.

Ze zboczy Łysego Gronia wypływa potok Stachurski (nie mylić z wokalistą :D) oraz potok Tresna Mała. Groń nazwano łysym, bowiem dekady temu, w czasach intensywnego wypasu owiec w Beskidach, wierzchołek ten był wykarczowany. Można się jedynie domyślać, jak piękne krajobrazy rozciągały się wówczas, czego namiastkę mamy z położonych nieco niżej polan.

Nad Tresną

Następnie, przechodząc dwieście metrów od szczytu Łysego Gronia, docieram do miejsca zwanego Nad Tresną, w którym zielony szlak spotyka się z żółtym. Kierując się dalej na zachód łączonymi kolorami, można by dojść do wspomnianego Przysłopa, a dalej czerwonym szlakiem w dół do Łodygowic albo w górę na Czupel.

Do tego momentu przeszedłem 2,7 kilometra. Obieram ścieżkę w lewo, ponownie w kierunku południowym, drogą z żółtymi oznaczeniami schodzę powoli do Małej Tresnej. Wcześniej jednak rzucam okiem na piękne krajobrazy z tejże polany i doskonale wyeksponowaną Górę Żar, o której więcej przeczytacie, klikając TUTAJ.

Zejście żółtym szlakiem

Dalszy etap wędrówki przebiega żółtym szlakiem. Schodząc nim w dół, przemierzam kolejne metry pięknym jesiennym lasem. Droga jest delikatnie kręta, ale oznaczenia jak najbardziej czytelne i wyraźne.

Magia Babiej i Pilska

Przeszedłem nieco ponad kilometr od skrzyżowania szlaków i znalazłem się w naprawdę magicznym miejscu, choć już stosunkowo położonym niewysoko. Usiadłem na pniu drzewa i zrobiłem sobie dłuższą przerwę, delektując się widokami, w tym między innymi cudowną panoramą na Babią Górę. Rzadko widuję Królową Beskidów od północno-zachodniej strony, a tutaj jest taka sposobność.

Panorama na Babią Górę nie jest jednak jedyną, którą można obserwować z tego miejsca. Obracając się nieco dostrzeżemy przepiękne i majestatyczne góry Beskidu Żywieckiego w tym Pilsko, Rysiankę, Romankę, Grupę Lipowskiego Wierchu. Na pierwszym planie natomiast widoczny charakterystyczny komin w Żywcu przy Miejskim Zakładzie Energetyki Cieplnej „EKOTERM”. Ma on 140 metrów wysokości.

Szczytowa i Mała Tresna

Kilkadziesiąt metrów dalej wchodzę w zabudowania Tresnej Małej, a konkretniej ulicy Szczytowej. Znajdują się tu także domki letniskowe i co jakiś czas odsłania się rozkoszna panorama Jeziora Żywieckiego i gór Beskidu Żywieckiego.

Doszedłem do ulicy Nad Jeziorem, głównej szosy prowadzącej z Zarzecza, właściwie na granicy z Tresną. Za mną kolejne 1,7 kilometra od momentu zejścia na żółtą ścieżkę. Tutaj jednocześnie następuje koniec oficjalnego oznaczenia tegoż szlaku (konkretnie przy przystanku Mała Tresna), a szkoda, bo myślę, że powinien być kontynuowany wzdłuż drogi aż pod zaporę. Zostawmy to jednak na boku. Ruszyłem wzdłuż szosy, a do tamy w Tresnej pozostało mi 3 kilometry wędrówki.

Pokręceni

fot. Trochę zakrętów po drodze.

(Jeśli chcesz wrócić do początku tekstu, KLIKNIJ TUTAJ.)

Tresna i zapora

Są miejsca wyjątkowo charakterystyczne dla danego regionu i niewątpliwie tama w Tresnej zalicza się takowych. Wybudowana w latach 1960-66, chociaż plany pojawiały się wcześniej. Ostateczną decyzję o budowie podjęto po ogromnej powodzi z 1958 roku, kiedy to Soła pokazała żywioł, dewastując miejscowości na swojej drodze.

Prace ukończono w 1966 roku, a już rok później ruszyła elektrownia wodna. Zaporę wykonano w charakterze ziemno narzutowym, jej korona mierzy 300 metrów długości i dziesięć metrów szerokości. Przepustowość to aż 730 metrów sześciennych wody na sekundę.

Poprzez spiętrzenie Soły w tym miejscu powstało sztuczne Jezioro Żywieckie, które dzisiaj cieszy nasze oko i niewąpliwie jest sporą turystyczną atrakcją. Oczywiście, powstanie zbiornika wiązało się z zalaniem wielu terenów i licznymi przesiedleniami. W wyniku całej operacji zniknęła miejscowość Zadziel, Stary Żywiec, a także fragmenty Zarzecza i Tresnej. Ostatecznie zapora w Tresnej spełniła swoją funkcję. Chroni przed powodziami, jest rezerwuarem energetycznym, ponadto spełnia funkcje turystyczne i rekreacyjne.

Kaskada

Ponadto warto wspomnieć, że to jedna z trzech tam na Sole na tym odcinku rzeki. Kilka kilometrów dalej znajduje się zapora w Porąbce, która tworzy zbiornik Jeziora Międzybrodzkiego. Na końcu mamy zaporę Czaniec, tworząca Jezioro Czanieckie. Stąd nazwa Kaskada Soły, gdyż to unikalny system hydrotechniczny złożony z trzech zbiorników obok siebie, a dodatkowo jeziora szczytowego na górze Żar wraz z tamtejszą elektrownią znajdującą się wewnątrz góry. O samej elektrowni więcej przeczytacie w tekście z wycieczki na górę Żar, do którego po raz kolejny Was zapraszam w tym miejscu.

Korona zapory i ulica Spacerowa

Wracając do skrzyżowania, a więc mojego punktu wyjścia, domknąłem pętlę. Przeszedłem jeszcze wzdłuż zapory, jej piękną koroną, po której poprowadzono szosę, po czym skręciłem na chwilę w ulicę Spacerową po wschodniej stronie rzeki. Jeśli ktoś chce poznać nieco więcej technicznych aspektów tamy w Tresnej, znajdzie tam specjalną tablicę z parametrami. Wiele z nich to dla mnie czarna magia, ale być może ktoś byłby zainteresowany, dlatego zostawiam poniżej fotografię.

Z korony zapory rozpościerają się wspaniałe widoki w kierunku południowym. Na tle Jeziora Żywieckiego wyrasta pasmo Pilska i Rysianki. O samym jeziorze dzisiaj nie będę się szczególnie rozwijał. Chciałbym kiedyś poświęcić temu akwenowi zupełnie oddzielny artykuł.

Parkiem Krajobrazowym

Pętla z Czernichowa przez Łysy Groń, Małą Tresną pod zaporę wyniosła 7,5 kilometra. To wędrówka na dwie godziny dość spokojnego tempa. Zważając, że zrobiłem sobie dłuższą przerwę, obserwując krajobrazy w kierunku Babiej Góry, ten czas nieco się wydłużył. Łączny dystans wraz z przejściem w dwie strony korony zapory i fragmentu ulicy Spacerowej wyniósł 8,8 kilometra.

Co więcej, warto nadmienić, iż spacerowałem Parkiem Krajobrazowym Beskidu Małego. Jego terytorium rozciąga się w województwach śląskim i małopolskim, licząc 257,7 kilometrów kwadratowych powierzchni. Przy tym zaznaczmy, że Czernichów i rzeka Soła nie leżą w jego granicach, ale już ulica Krępli i dalszy etap mojej trasy szlakiem zielonym, aż do ulicy Szczytowej, jak najbardziej. Można zatem powiedzieć, że Soła oddziela śląską część parku krajobrazowego od małopolskiej, przy czym granica ta nie jest tożsama z granicą województw. Ta przebiega bardziej na wschód w rejonach Potrójnej i Łamanej Skały.

Jesienny Beskid Mały

Poziom trudności opisanego szlaku: w skali 1-10 wystawiłbym 4, przy czym dziesięć to szlak ultra trudny. Tak naprawdę największe podejście znajduje się zaraz na początku, za Urzędem Gminy Czernichów. Później ścieżka zielona przebiega stosunkowo łagodnie, co w okolicznościach tak pięknej przyrody jest wyłącznie zaletą. Zejście w kierunku Małej Tresnej też nie należy do wymagających. Nie o wspinanie chodziło tego dnia. Spontaniczny wypad, który przerodził się w bardzo ciekawą i inspirującą wędrówkę. Dodatkowo jesienne barwy, sprawiające, że naprawdę można rozkochać się w tej porze roku.

Jeśli podobał Ci się tekst oraz opis wędrówki, możesz postawić kawę
i sprawić mi przyjemność (klikając w poniższy przycisk), a tym samym wesprzeć nieco Mapę w Kieszeni. Za każdy gest serdecznie dziękuję! 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *